Macie kolejny fragment dennego Kruczego Zwu
_____________________________________________
-Gratuluję pff…
Blondwłosa i piękna dziewczyna zagrodziła mi drogę. Była to Alex… najbardziej chamska, egoistyczna i złośliwa dziewczyna w klasie, a nawet szkole. Myśli że jak będzie nosić codziennie mini to każdy chłopak będzie do niej zarywał. Tak, niestety dobrze sądziła. W jej głosie było słychać sarkazm i złość. Ona najbardziej mnie nienawidziła z całej szkoły. No normalnie cudowny dzień. Co jeszcze się dziś wydarzy?
-Aha nie no dzięki – powiedziałam zirytowana. – ale może posunęłabyś ten swój tyłek i mnie wypuściła?
-Myślisz że jak lepiej się uczysz to możesz mi rozkazywać?
-To nie był rozkaz, lecz prośba moja droga – rzekłam z udawanym uśmiechem.
Patrzyła na mnie lodowatym wzrokiem. Ja i tak miałam jej po uszu i nie zamierzałam drążyć tego tematu. Po prostu odsunęłam ją po czym popędziłam w stronę miejsca gdzie znajdowała się moja szafka. Szłam normalnym krokiem po bladoniebieskim korytarzu, który był już całkowicie pusty. Byłam tam ja i Alex na którą w ogóle nie zwracałam uwagi.
-Wiesz co? Wiesz czemu dostajesz takie wybitne oceny? – krzyknęła Alex która była już daleko w tyle.
-Nie i nie obchodzi mnie to.
-Po prostu ty przy każdej okazji debilko płaszczysz się przed nauczycielami. Normalnie to jest mega żałosne. Ogarnij się ok? Wtedy zobaczymy kto ma lepsze oceny.
Gdy dotarłam do szafki, sfrustrowana ją otworzyłam, wzięłam kurtkę i przerażająco głośno trzasnęłam drzwiczkami. Zaczęłam szybko iść w stronę wyjścia. Kiedy ten cholerny dzień się skończy? Słyszałam coraz bliżej dźwięk obcasów Alex co coraz bardziej wzmagało we mnie nienawiść. Trudno jej zrozumieć że mnie wku..rza i mam jej dość? Chociaż nawet by ją to mogło uszczęśliwić. Mimo tego, iż rozmawiamy o szkole i tak moja cierpliwość już się skończyła.Zatrzymałam się i czułam że mój potworny gniew widać. Denerwuję się ostatnio nawet błahostkami. Moje życie jest bardziej skomplikowane niż może się wydawać. Teraz miałam ochotę znaleźć w lesie, piwnicy, strychu, gdziekolwiek gdzie nikt mnie nie usłyszy i nie będzie wiedział gdzie jestem. Nikt by mi wtedy głowy nie zawracał a ja mogłabym się w spokoju rozryczeć się i nie tracić dumy. Znając innych nikt by mnie pewnie nie szukał.
-Alex zrozum że nie chcę mieć z tobą do czynienia, więc nie zawracaj mi głowy swoją osobą.
Starałam się wyglądać groźnie i mówiłam z zaciśniętymi zębami. Widocznie udało mi się bo przez chwilę na jej twarzy można było zauważyć strach.
-Myślisz że ja się ciebie boję? Grozisz mi? Matka nie nauczyła cię kultury? Ah… Zapomniałam. Ty nie masz ojca ani matki… Jaka szkoda. Nie dziwię się że cię zostawili.
Poczułam się jakby ktoś wbijał mi sztylet w serce. Trafiła w mój słaby punkt. W ten punkt który był dla mnie największym bólem w życiu. Nie miałam rodziców. Nie wiadomo czy mnie porzucili czy umarli. Nic o nich nie wiadomo. Nic. Każdy z powodu, że mnie nie cierpi wmawia mi, iż zostałam porzucona. Im coraz więcej tego słyszę tym bardziej im wieżę. Gdy o tym wspominałam w myślach garnęła mną gorycz, lecz w tej chwili skupiłam się tylko na gniewie, jakiego nigdy nie doznałam. Miałam ochotę rzucić się na nią i rozszarpać niczym kreatura żądna krwi.
-Stul pysk rozumiesz?! – Zaczęłam krzyczeć i zrobiłam krok w przód, który zakończył się głośnym tupnięciem – miło ci tak kogoś dręczyć?! Sprawiać komuś ból? Chciałabym zobaczyć jak by ci było miło w mojej skórze! Wiesz co ja odczuwam?! Chciałabym żebyś poczuła!
Moja furia sięgnęła granic. Dziewczyna, która przed chwilą mi sprawiała ból, cofnęła się ze strachu. Czułam się tak jakbym mogła ją uderzyć lub jeszcze gorzej. Wiedziałam że wyglądam w tej chwili potwornie. Chciałam ją skrzywdzić w byle jaki sposób. Wpłynąć na jej psychikę, cokolwiek. Chciałam na jej szyi ułożyć swe dłonie… by polała się krew. Za to jaki ból sprawiała mi przez wszystkie lata.
Nagle zrozumiałam sens własnych myśli. Wystraszyłam się sama siebie. Co ja myślę? Coś się ze mną dzieje. Musiałam ją przeprosić.Zawiesiłam na nią wzrok. Była przestraszona i wyglądała jakby zaraz miała uciec. Nic z tego. Nie pozwolę. Nie mogę jej pozwolić uciec. Nie chciałam jej nic zrobić tylko wyjaśnić.
Kilka sekund później zaczęło się coś strasznego. Wydawało mi się że ciemna mgiełka, nie wiadomo skąd podążyła ku niej.. otuliła ją. Alex zaczęła szybko oddychać, głęboko. Ona się dusiła. Ciemne macki zaciskały się powoli na jej szyi, co chwila mocniej. Było to dla mnie coś niepojętego. Dopiero po chwili to do mnie dotarło. Matko święta! Co to jest!? Mówiłam w myślach zdezorientowana. To było nielogiczne… to coś nie ma prawa istnieć. Nie miało to żadnego kształtu, jedynie mogło przybierać różne formy. Co chwila z mroku, który był ciałem bestii wyłaniały się kończyny podobne to macek. Nic nie wiedziałam, lecz musiałam jej pomóc mimo że to jędza. Po chwili nie myśląc błyskawicznie do niej podbiegłam.
-Alex! – krzyknęłam i próbowałam wyciągnąć jej z objęć ciemnego obiektu. Niestety nieudolnie. Macki były jak mgiełka nie mogłam ich chwycić. Dziewczyna starała się je zdjąć, ale tylko dotykała swojej szyi. Nic nie mogła zrobić.
-Dość! Zostaw ją! Nie masz prawa istnieć! – darłam się w niebogłosy przez łzy w oczach. Ona nie mogła umrzeć.
Macki ciemności ją puściły, a dziewczyna opadła na zimną ziemie. Była w ciężkim szoku. Na szyi miała czerwone ślady krwi. Z początku ciężko oddychała i nie mogła wziąć oddechu, lecz potem się uspokoiła. Jej łzy powoli spadały na podłogę. Była wolna. Przez chwilę czułam ulgę i radość, że Alex nie odeszła z tego świata. Niestety szczęście zniknęło, kiedy ciemna mgła skierowała się w moją stronę. Znowuż poczułam potworne przerażenie. Zrobiłam tylko powolny krok w tył i nic więcej. Byłam sparaliżowana strachem. Ciemność zaczęła krążyć wokół mojej osoby. Przytknęłam dłonie do ust by powstrzymać okrzyk bólu jaki się czuło w pobliży mroku. Buchał od niego mrożący krew w żyłach. Już czekałam na śmierć która nawet normalnie była by dla mnie ukojeniem. Lecz nie w taki sposób. Istota zamiast rzucić się na mnie otaczała mnie i jakby w pewien sposób głaskała. Każdy jej dotyk był bólem, lecz o dziwo był przyjemny. Po chwili się uspokoiłam oraz starałam się opanować.
Skoro chcesz bym odszedł – zrobię to. Lecz pamiętaj że mogę zrobić dla ciebie wszystko. Wiedz że nie wszystko co związane z światłością, jest najlepsze.
0 komentarze:
Prześlij komentarz