Hej ♠ Chciałabym wstawić 1 fragment książki pt. "Kruczy zew". Zapraszam do czytania i nie zanudźcie sie na śmierć xd
_________________________________________________
Rok 2000, Hydestreet 11.05
Siedziałam cicho w kącie, w sali przedszkolnej. Jej ściany były pooblepiane różnymi pracami podopiecznych tak, że prawie nie było ich niebiesko-białego koloru. Wszędzie na podłodze były porozrzucane różnorodne zabawki, które co chwile były zbierane i ponownie lądowały na ziemi. Nasza pani stała i pilnowała nas byśmy nie zrobili sobie krzywdy. W całym pomieszczeniu panował harmider którego nikt by chyba nie uciszył. Oczywiście hałas był spowodowany przez buszujące po Sali dzieci.
Wszystkie bawiły, śmiały i rozrabiały oprócz mnie. Niektóre dzieci siedziały w ławkach i kolorowały swoje rysunki, a inne bawiły się klockami. Jeszcze inni wyobrażali sobie że są wielkimi bohaterami i ratują świat. Wszyscy byli wniebowzięci tylko ja nic nie robiłam. Byłam jak powietrze, ignorowana i niedostrzegalna. Jako jedyna widziałam prawdziwą rzeczywistość. Inni się zabawiali ale czy to ma jakiś sens? Sama zresztą nie wiem… ile mogła wiedzieć pięciolatka? Smutno patrzyłam w podłogę zastanawiając się czy mam się cieszyć że nikt mnie nie lubi czy raczej płakać? Nigdy nie wiedziałam jak to jest się bawić… Zawsze byłam wyrzutkiem, gburem i dziwakiem.
Kiedy ja odizolowałam się od rzeczywistości przez swoje myśli inne maluchy przebiegały mi co chwila koło nosa. Przed oczami przelatywały mi obrazy niebieskich bluzeczek i różowych sukieneczek których nienawidziłam. Róż jest nieładny. Na chwilę z mojego zamyślenia wyrwała mnie naprawdę ciekawa kłótnia o laleczkę barbie za którymi również nie przepadałam. Dlatego inne dziewczynki mnie nie lubiły i miałam miano „chłopczycy”. Zresztą co mi po takich koleżankach? W głębi duszy jednak byłam smutnym, porzuconym dzieckiem.
Nie widziałam mamy i taty od nie pamiętam kiedy, lecz nawet jak ich nie znam zbytnio to tęsknię. Podobno moja mamusia i tatuś pojechali na bardzo długie wakacje. Czemu takie długie? Każdego dnia patrzę przez okno myśląc gdzie oni mogą być i kiedy wrócą... Modlę codziennie prosząc o to by Bóg namówił rodziców do powrotu… Powoli zaczynam myśleć że mnie porzucili, a jakby tak naprawdę było to chyba bym była najsmutniejszym dzieckiem na świecie.
-Czemu płaczesz?
_____________________________________________________________________
To na tyle :) Bay xd
1 komentarze:
Piękne ;(
Adzia818
Prześlij komentarz