Oto 2 fragment "Kruczy zew" :
____________________________________________________
Usłyszałam cichy i lekko piskliwy głosik małej dziewczynki. Dopiero teraz zauważyłam że płacze. Podniosłam głowę i spojrzałam na nieznajomą. Miała krótkie, blond loczki i była drobniutka. Miała na sobie letnią kolorową sukienkę i zielone buciki. Wyglądała na zaciekawioną i widać było że chciała pomóc, lecz po co chciała sobie zaprzątać głowę taką osobą jak ja? Nosiłam tylko i wyłącznie czarne ubrania które wraz z moimi czarnymi i prostymi włosami tworzyły mroczną kompozycje. Czasami nawet widzę tajemnicze czarne obrazy chowające się w rogach. Nie boi się mnie i nie wyzywa od dziwolągów?
-Nie martw się. Każdy czasem wstaje lewą nogą. Hej może pobawisz się ze mną?
Zdziwiona wlepiłam w nią wzrok.
-J-ja? Przecież nikt mnie nie lubi i psuję zabawę…
-No coś ty! Każdy lubi się bawić! Główka do góry i choć. Przecież cię nie zjem.
Spojrzałam na nią myśląc „Ty chyba sobie żartujesz. Ja nie umiem się bawić”, lecz zastanawiałam się czy nie fajnie by było się raz zabawić? Chętnie bym się pobawiła lalkami gdyby miały poszarpane ubrania i tym podobne ale w nic innego.
-Nie wiem… jestem dziwna i smutna, a ty taka kolorowa- westchnęłam- no dobrze. Pobawię się z tobą ale proszę powiedz że to w co się pobawimy nie będzie miało nic wspólnego z różem.
Dziewczynka się energicznie zaśmiała. Widać była bardzo optymistyczna.
-Jej! Fajnie w końcu z kimś mogę się pobawić – błyskawicznie pociągnęła mnie za rękę i prowadziła mnie w nieznane kąty przedszkola.
-a i nie lubię różowego różowy jest fuj…
-Tak samo myślę! – przerwałam jej. Dziewczynka nie lubiąca różowego… Ktoś inny niż ja?
-Aha i mam na imię Sara – podała mi rękę licząc na odwzajemnienie i przerywając moje wkraczanie w zamyślenie.
-Ładnie się nazywasz. Ja nazywam się Angela – odpowiedziałam tym samym gestem.
Kiedy doszliśmy na miejsce naszej zabawy znajdowaliśmy się w łazience.
-Łazienka? – powiedziałam przypadkowo na głos.
-No… tak. Chciałam no wiesz… zrobić kilka dowcipów i w ogóle. Tamte zabawki są nudne.
Spojrzała na mnie smutna. Lecz czy ona powiedziała dowcipy?
-Dowcipy? Uwielbiam je! Dawaj tu papier i… - ciągnęłam swoją wypowiedź bez zamiaru przerwania swojej instrukcji. Po raz pierwszy poczułam taką radość.
Minęło kilka godzin naszej „zabawy”. O dziwo Sara się mnie nie wystraszyła mnie, a nawet opowiedziałam jej moją historię i ona zrozumiała. Próbowała mnie wręcz pocieszyć. Lecz ona żyła dość beztrosko i nie była zbytnio inteligentna więc nie bardzo mi pomogła ale i tak było to bardzo miłe. Oczywiście po naszych wybrykach mieliśmy niezłą kare ale było warto. Pierwszy raz się tak czułam. Po raz pierwszy się szczerze uśmiechałam, a nawet śmiałam się. Wreszcie zdobyłam przyjaciółkę. Przyjaciółkę która mogła nawijać godzinami. Niestety nie wiem jak to się dla niej skończy… lecz starałam się o tym nie myśleć. Widać bezskutecznie.
Wtedy jeszcze życie było proste…
_________________________________________________
Byee xd
1 komentarze:
Wow, to, co piszesz jest naprawdę... pasjonujące, wciągające. Nie mówię tego od tak, żeby napisać miły komentarz. Sama zaczynam powoli pisać, wszyscy mówią, że ładnie pisze (choć ja tak nie uważam). Ale wracając do sedna. ;) Nie mogę się doczekać kolejnego fragmentu. :)
~Gabriella483
Prześlij komentarz