1 część opowiadania Kruczy zew!(kliknij na obrazek)

Zobacz pierwszy, krótki kawałek książki "Kruczy zew"!Jakie będą losy Angeli?

This is default featured slide 2 title

Go to Blogger edit html and find these sentences.Now replace these sentences with your own descriptions.This theme is Bloggerized by Lasantha Bandara - Premiumbloggertemplates.com.

This is default featured slide 3 title

Go to Blogger edit html and find these sentences.Now replace these sentences with your own descriptions.This theme is Bloggerized by Lasantha Bandara - Premiumbloggertemplates.com.

This is default featured slide 4 title

Go to Blogger edit html and find these sentences.Now replace these sentences with your own descriptions.This theme is Bloggerized by Lasantha Bandara - Premiumbloggertemplates.com.

This is default featured slide 5 title

Go to Blogger edit html and find these sentences.Now replace these sentences with your own descriptions.This theme is Bloggerized by Lasantha Bandara - Premiumbloggertemplates.com.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Macie kolejny fragment dennego Kruczego Zwu
_____________________________________________

-Gratuluję pff…
Blondwłosa i piękna dziewczyna zagrodziła mi drogę. Była to Alex… najbardziej chamska, egoistyczna i złośliwa dziewczyna w klasie, a nawet szkole. Myśli że jak będzie nosić codziennie mini to każdy chłopak będzie do niej zarywał. Tak, niestety dobrze sądziła. W jej głosie było słychać sarkazm i złość. Ona najbardziej mnie nienawidziła z całej szkoły. No normalnie cudowny dzień. Co jeszcze się dziś wydarzy?
-Aha nie no dzięki – powiedziałam zirytowana. – ale może posunęłabyś ten swój tyłek i mnie wypuściła?
-Myślisz że jak lepiej się uczysz to możesz mi rozkazywać?
-To nie był rozkaz, lecz prośba moja droga – rzekłam z udawanym uśmiechem.
Patrzyła na mnie lodowatym wzrokiem. Ja i tak miałam jej po uszu i nie zamierzałam drążyć tego tematu. Po prostu odsunęłam ją po czym popędziłam w stronę miejsca gdzie znajdowała się moja szafka. Szłam normalnym krokiem po bladoniebieskim korytarzu, który był już całkowicie pusty. Byłam tam ja i Alex na którą w ogóle nie zwracałam uwagi.
-Wiesz co? Wiesz czemu dostajesz takie wybitne oceny? – krzyknęła Alex która była już daleko w tyle.
-Nie i nie obchodzi mnie to.                             
-Po prostu ty przy każdej okazji debilko płaszczysz się przed nauczycielami. Normalnie to jest mega żałosne. Ogarnij się ok? Wtedy zobaczymy kto ma lepsze oceny.
                Gdy dotarłam do szafki, sfrustrowana ją otworzyłam, wzięłam kurtkę i przerażająco głośno trzasnęłam drzwiczkami. Zaczęłam szybko iść w stronę wyjścia. Kiedy ten cholerny dzień się skończy? Słyszałam coraz bliżej dźwięk obcasów Alex co coraz bardziej wzmagało we mnie nienawiść. Trudno jej zrozumieć że mnie wku..rza i mam jej dość? Chociaż nawet by ją to mogło uszczęśliwić. Mimo tego, iż rozmawiamy o szkole i tak moja cierpliwość już się skończyła.Zatrzymałam się i czułam że mój potworny gniew widać. Denerwuję się ostatnio nawet błahostkami. Moje życie jest bardziej skomplikowane niż może się wydawać. Teraz miałam ochotę znaleźć w lesie, piwnicy, strychu, gdziekolwiek gdzie nikt mnie nie usłyszy i nie będzie wiedział gdzie jestem. Nikt by mi wtedy głowy nie zawracał a ja mogłabym się w spokoju rozryczeć się i nie tracić dumy. Znając innych nikt by mnie pewnie nie szukał.
-Alex zrozum że nie chcę mieć z tobą do czynienia, więc nie zawracaj mi głowy swoją osobą.
Starałam się wyglądać groźnie i mówiłam z zaciśniętymi zębami. Widocznie udało mi się bo przez chwilę na jej twarzy można było zauważyć strach.
-Myślisz że ja się ciebie boję? Grozisz mi? Matka nie nauczyła cię kultury? Ah… Zapomniałam. Ty nie masz ojca ani matki… Jaka szkoda. Nie dziwię się że cię zostawili.
                Poczułam się jakby ktoś wbijał mi sztylet w serce. Trafiła w mój słaby punkt. W ten punkt który był dla mnie największym bólem w życiu. Nie miałam rodziców. Nie wiadomo czy mnie porzucili czy umarli. Nic o nich nie wiadomo. Nic. Każdy z powodu, że mnie nie cierpi wmawia mi, iż zostałam porzucona. Im coraz więcej tego słyszę tym bardziej im wieżę. Gdy o tym wspominałam w myślach garnęła mną gorycz, lecz w tej chwili skupiłam się tylko na gniewie, jakiego nigdy nie doznałam. Miałam ochotę rzucić się na nią i rozszarpać niczym kreatura żądna krwi.
-Stul pysk rozumiesz?! – Zaczęłam krzyczeć i zrobiłam krok w przód, który zakończył się głośnym tupnięciem – miło ci tak kogoś dręczyć?! Sprawiać komuś ból? Chciałabym zobaczyć jak by ci było miło w mojej skórze! Wiesz co ja odczuwam?! Chciałabym żebyś poczuła!
                Moja furia sięgnęła granic. Dziewczyna, która przed chwilą mi sprawiała ból, cofnęła się ze strachu. Czułam się tak jakbym mogła ją uderzyć lub jeszcze gorzej. Wiedziałam że wyglądam w tej chwili potwornie. Chciałam ją skrzywdzić w byle jaki sposób. Wpłynąć na jej psychikę, cokolwiek. Chciałam na jej szyi ułożyć swe dłonie… by polała się krew. Za to jaki ból sprawiała mi przez wszystkie lata.
Nagle zrozumiałam sens własnych myśli. Wystraszyłam się sama siebie. Co ja myślę? Coś się ze mną dzieje. Musiałam ją przeprosić.Zawiesiłam na nią wzrok. Była przestraszona i wyglądała jakby zaraz miała uciec. Nic z tego. Nie pozwolę. Nie mogę jej pozwolić uciec. Nie chciałam jej nic zrobić tylko wyjaśnić.
                Kilka sekund później zaczęło się coś strasznego. Wydawało mi się że ciemna mgiełka, nie wiadomo skąd podążyła ku niej.. otuliła ją. Alex zaczęła szybko oddychać, głęboko. Ona się dusiła. Ciemne macki zaciskały się powoli na jej szyi, co chwila mocniej. Było to dla mnie coś niepojętego. Dopiero po chwili to do mnie dotarło. Matko święta! Co to jest!? Mówiłam w myślach zdezorientowana. To było nielogiczne… to coś nie ma prawa istnieć. Nie miało to żadnego kształtu, jedynie mogło przybierać różne formy. Co chwila z mroku, który był ciałem bestii wyłaniały się kończyny podobne to macek. Nic nie wiedziałam, lecz musiałam jej pomóc mimo że to jędza. Po chwili nie myśląc błyskawicznie do niej podbiegłam.
-Alex! – krzyknęłam i próbowałam wyciągnąć jej z objęć ciemnego obiektu. Niestety nieudolnie. Macki były jak mgiełka nie mogłam ich chwycić. Dziewczyna starała się je zdjąć, ale tylko dotykała swojej szyi. Nic nie mogła zrobić.
-Dość! Zostaw ją! Nie masz prawa istnieć! – darłam się w niebogłosy przez łzy w oczach. Ona nie mogła umrzeć.
                Macki ciemności ją puściły, a dziewczyna opadła na zimną ziemie. Była w ciężkim szoku. Na szyi miała czerwone ślady krwi. Z początku ciężko oddychała i nie mogła wziąć oddechu, lecz potem się uspokoiła. Jej łzy powoli spadały na podłogę. Była wolna. Przez chwilę czułam ulgę i radość, że Alex nie odeszła z tego świata. Niestety szczęście zniknęło, kiedy ciemna mgła skierowała się w moją stronę. Znowuż poczułam potworne przerażenie. Zrobiłam tylko powolny krok w tył i nic więcej. Byłam sparaliżowana strachem. Ciemność zaczęła krążyć wokół mojej osoby. Przytknęłam dłonie do ust by powstrzymać okrzyk bólu jaki się czuło w pobliży mroku. Buchał od niego mrożący krew w żyłach. Już czekałam na śmierć która nawet normalnie była by dla mnie ukojeniem. Lecz nie w taki sposób. Istota zamiast rzucić się na mnie otaczała mnie i jakby w pewien sposób głaskała. Każdy jej dotyk był bólem, lecz o dziwo był przyjemny. Po chwili się uspokoiłam oraz starałam się opanować.
Skoro chcesz bym odszedł – zrobię to. Lecz pamiętaj że mogę zrobić dla ciebie wszystko.Wiedz, że tak jak po dniu nastaje noc, to również mrok może zasłonić pokrywę światłości.

Macie kolejny fragment dennego Kruczego Zwu
_____________________________________________

-Gratuluję pff…
Blondwłosa i piękna dziewczyna zagrodziła mi drogę. Była to Alex… najbardziej chamska, egoistyczna i złośliwa dziewczyna w klasie, a nawet szkole. Myśli że jak będzie nosić codziennie mini to każdy chłopak będzie do niej zarywał. Tak, niestety dobrze sądziła. W jej głosie było słychać sarkazm i złość. Ona najbardziej mnie nienawidziła z całej szkoły. No normalnie cudowny dzień. Co jeszcze się dziś wydarzy?
-Aha nie no dzięki – powiedziałam zirytowana. – ale może posunęłabyś ten swój tyłek i mnie wypuściła?
-Myślisz że jak lepiej się uczysz to możesz mi rozkazywać?
-To nie był rozkaz, lecz prośba moja droga – rzekłam z udawanym uśmiechem.
Patrzyła na mnie lodowatym wzrokiem. Ja i tak miałam jej po uszu i nie zamierzałam drążyć tego tematu. Po prostu odsunęłam ją po czym popędziłam w stronę miejsca gdzie znajdowała się moja szafka. Szłam normalnym krokiem po bladoniebieskim korytarzu, który był już całkowicie pusty. Byłam tam ja i Alex na którą w ogóle nie zwracałam uwagi.
-Wiesz co? Wiesz czemu dostajesz takie wybitne oceny? – krzyknęła Alex która była już daleko w tyle.
-Nie i nie obchodzi mnie to.                             
-Po prostu ty przy każdej okazji debilko płaszczysz się przed nauczycielami. Normalnie to jest mega żałosne. Ogarnij się ok? Wtedy zobaczymy kto ma lepsze oceny.
                Gdy dotarłam do szafki, sfrustrowana ją otworzyłam, wzięłam kurtkę i przerażająco głośno trzasnęłam drzwiczkami. Zaczęłam szybko iść w stronę wyjścia. Kiedy ten cholerny dzień się skończy? Słyszałam coraz bliżej dźwięk obcasów Alex co coraz bardziej wzmagało we mnie nienawiść. Trudno jej zrozumieć że mnie wku..rza i mam jej dość? Chociaż nawet by ją to mogło uszczęśliwić. Mimo tego, iż rozmawiamy o szkole i tak moja cierpliwość już się skończyła.Zatrzymałam się i czułam że mój potworny gniew widać. Denerwuję się ostatnio nawet błahostkami. Moje życie jest bardziej skomplikowane niż może się wydawać. Teraz miałam ochotę znaleźć w lesie, piwnicy, strychu, gdziekolwiek gdzie nikt mnie nie usłyszy i nie będzie wiedział gdzie jestem. Nikt by mi wtedy głowy nie zawracał a ja mogłabym się w spokoju rozryczeć się i nie tracić dumy. Znając innych nikt by mnie pewnie nie szukał.
-Alex zrozum że nie chcę mieć z tobą do czynienia, więc nie zawracaj mi głowy swoją osobą.
Starałam się wyglądać groźnie i mówiłam z zaciśniętymi zębami. Widocznie udało mi się bo przez chwilę na jej twarzy można było zauważyć strach.
-Myślisz że ja się ciebie boję? Grozisz mi? Matka nie nauczyła cię kultury? Ah… Zapomniałam. Ty nie masz ojca ani matki… Jaka szkoda. Nie dziwię się że cię zostawili.
                Poczułam się jakby ktoś wbijał mi sztylet w serce. Trafiła w mój słaby punkt. W ten punkt który był dla mnie największym bólem w życiu. Nie miałam rodziców. Nie wiadomo czy mnie porzucili czy umarli. Nic o nich nie wiadomo. Nic. Każdy z powodu, że mnie nie cierpi wmawia mi, iż zostałam porzucona. Im coraz więcej tego słyszę tym bardziej im wieżę. Gdy o tym wspominałam w myślach garnęła mną gorycz, lecz w tej chwili skupiłam się tylko na gniewie, jakiego nigdy nie doznałam. Miałam ochotę rzucić się na nią i rozszarpać niczym kreatura żądna krwi.
-Stul pysk rozumiesz?! – Zaczęłam krzyczeć i zrobiłam krok w przód, który zakończył się głośnym tupnięciem – miło ci tak kogoś dręczyć?! Sprawiać komuś ból? Chciałabym zobaczyć jak by ci było miło w mojej skórze! Wiesz co ja odczuwam?! Chciałabym żebyś poczuła!
                Moja furia sięgnęła granic. Dziewczyna, która przed chwilą mi sprawiała ból, cofnęła się ze strachu. Czułam się tak jakbym mogła ją uderzyć lub jeszcze gorzej. Wiedziałam że wyglądam w tej chwili potwornie. Chciałam ją skrzywdzić w byle jaki sposób. Wpłynąć na jej psychikę, cokolwiek. Chciałam na jej szyi ułożyć swe dłonie… by polała się krew. Za to jaki ból sprawiała mi przez wszystkie lata.
Nagle zrozumiałam sens własnych myśli. Wystraszyłam się sama siebie. Co ja myślę? Coś się ze mną dzieje. Musiałam ją przeprosić.Zawiesiłam na nią wzrok. Była przestraszona i wyglądała jakby zaraz miała uciec. Nic z tego. Nie pozwolę. Nie mogę jej pozwolić uciec. Nie chciałam jej nic zrobić tylko wyjaśnić.
                Kilka sekund później zaczęło się coś strasznego. Wydawało mi się że ciemna mgiełka, nie wiadomo skąd podążyła ku niej.. otuliła ją. Alex zaczęła szybko oddychać, głęboko. Ona się dusiła. Ciemne macki zaciskały się powoli na jej szyi, co chwila mocniej. Było to dla mnie coś niepojętego. Dopiero po chwili to do mnie dotarło. Matko święta! Co to jest!? Mówiłam w myślach zdezorientowana. To było nielogiczne… to coś nie ma prawa istnieć. Nie miało to żadnego kształtu, jedynie mogło przybierać różne formy. Co chwila z mroku, który był ciałem bestii wyłaniały się kończyny podobne to macek. Nic nie wiedziałam, lecz musiałam jej pomóc mimo że to jędza. Po chwili nie myśląc błyskawicznie do niej podbiegłam.
-Alex! – krzyknęłam i próbowałam wyciągnąć jej z objęć ciemnego obiektu. Niestety nieudolnie. Macki były jak mgiełka nie mogłam ich chwycić. Dziewczyna starała się je zdjąć, ale tylko dotykała swojej szyi. Nic nie mogła zrobić.
-Dość! Zostaw ją! Nie masz prawa istnieć! – darłam się w niebogłosy przez łzy w oczach. Ona nie mogła umrzeć.
                Macki ciemności ją puściły, a dziewczyna opadła na zimną ziemie. Była w ciężkim szoku. Na szyi miała czerwone ślady krwi. Z początku ciężko oddychała i nie mogła wziąć oddechu, lecz potem się uspokoiła. Jej łzy powoli spadały na podłogę. Była wolna. Przez chwilę czułam ulgę i radość, że Alex nie odeszła z tego świata. Niestety szczęście zniknęło, kiedy ciemna mgła skierowała się w moją stronę. Znowuż poczułam potworne przerażenie. Zrobiłam tylko powolny krok w tył i nic więcej. Byłam sparaliżowana strachem. Ciemność zaczęła krążyć wokół mojej osoby. Przytknęłam dłonie do ust by powstrzymać okrzyk bólu jaki się czuło w pobliży mroku. Buchał od niego mrożący krew w żyłach. Już czekałam na śmierć która nawet normalnie była by dla mnie ukojeniem. Lecz nie w taki sposób. Istota zamiast rzucić się na mnie otaczała mnie i jakby w pewien sposób głaskała. Każdy jej dotyk był bólem, lecz o dziwo był przyjemny. Po chwili się uspokoiłam oraz starałam się opanować.
Skoro chcesz bym odszedł – zrobię to. Lecz pamiętaj że mogę zrobić dla ciebie wszystko. Wiedz że nie wszystko co związane z światłością, jest najlepsze.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Kruczy zew - part 4

Oto 4 część książki :
________________________

-Gratuluję. Wiedziałam od początku że ty zdobędziesz najlepszą ocenę! – powiedziała cicho i entuzjastycznie Sara. Na twarzy malował się jej typowy uśmiech co mnie zawsze uszczęśliwiało.
-Tiaaaa… Ja normalnie skaczę z radości – szepnęłam sarkastycznie nie zwracając uwagi na to, że nauczyciel rozpoczął już lekcje.
-Nie przejmuj się tymi idiotami.
-Druga ławka mam was rozsadzić? – zwrócił się do nas Smith.
-Nie proszę pana już przestajemy – powiedziała swoim tonem grzecznej dziewczynki przy czym przewróciłam oczami – a z tobą pogadam później, po szkole mała – wróciła do szeptu i rozpoczęła swoje „wsłuchanie” w nauczyciela. Już miałam jej coś odpowiedzieć ale pan Smithpopatrzył na mnie bazyliszkowym wzrokiem. Po tym zdarzeniu dałam sobie spokój i skupiłam się na lekcji fizyki, której (o dziwo bo wszyscy u nas mieli z nią problemy) nie trzeba mi było w ogóle tłumaczyć. Widać jestem dziwna.
                Po leniwie ciągnącej lekcji wybił wreszcie dzwonek wolności. Szybkim krokiem podążyłam w stronę wyjścia. Miałam już dość tego dnia… Całego życia. Po co istnieć skoro czeka nas tylko ból i cierpienie? Szłam ze spuszczoną głową z zamiarem pójścia do szafki. Byłam już kilka metrów od wyjścia gdy…
___________________________________
Proszę i dowidzonka.

sobota, 7 kwietnia 2012

Kruczy zew - part 3

Oto 3 część książki "Kruczy zew"


Rok 2012, Prion st. 13.26
-... i na końcu najlepsza praca należąca do…
Z kamienną miną spoglądałam na ławkę nauczyciela. Błagam… Tylko nie ja... Proszę.. powtarzałam sobie te słowa w duchu chociaż wiedziałam że jako mnie jedyną nauczyciel jeszcze nie wyczytał. Niestety…
-… AngeliTurien.
Od tego momentu jak zwykle rozpoczęły się szepty. Zauważyłam że już wszyscy w pomieszczeniu oprócz Sary Nowlege, pana Smithai kilku przyjaciół, patrzyli na mnie z ognikami w oczach. Wiedziałam o czym plotkowali… „Znowu ona? Pff..”, „Ona jest po prostu pupilkiem nauczycieli.” I tak dalej. Natomiast ja mimo tego, iż na mojej twarzy nie malowały się żadne uczucia, w duszy czułam burzę emocji. Szczęście kłóciło się z rozpaczą z powodu odrzucenia przez wszystkich innych. Nienawiść kłóciła się ze spokojem. Lecz ja po prostu siedziałam i gapiłam się w taki sposób jakbym nie chciała się nigdzie ruszyć. Zostać tam i pogrążyć się w smutku.
-Angela proszę zobaczyć swoją pracę – powiedział nachalnie i z naciskiem nauczyciel.
-No idź – szepnęła mi po cichu siedząca ze mną w ławce Angela i zaczęła mnie zepchnąć z krzesła bym wzięła ten gówniany sprawdzian.
Wzięłam głęboki wdech i z udawanym znudzeniem postanowiłam że pójdę po tą pracę i będę miała wszystko z głowy. Nie pomyślałam tylko że moja droga może wydawać się taka długa oraz ciężka. Powoli stąpałam po podłodze i wlepiłam wzrok w jeden punkt. Ziemie. W ten sposób chciałam teraz się rozpłynąć i stać się nicością. Uniknąć wszelkich bólów wyrządzanych przez życie. Uniknąć go. Mam na razie 17 lat a już miałam wiele psychicznych ran.
Kiedy moja żmudna wędrówka do ławki Smitha się zakończyła i szybko wzięłam mój sprawdzian, a na nim zauważyłam coś co mnie nie zdziwiło ani nie uszczęśliwiło. Szóstka. Świetnie. Bez słowa czmychnęłam z powrotem do swojej ławki, modląc się o koniec lekcji. Po drodze usłyszałam różne głupawe wyzwiska ale nigdy na nikogo nie kablowałam. Niech ci ludzie żyją w swojej naturze, a w końcu zauważą że ludzie przyjaźnią się z nimi tylko dla sławy a sami są jakimiś idiotami którzy są podli, złośliwi i udają półgłówków. Było to dla mnie przykre mimo tego, że wiem jacy są i byli.
Od początku wszyscy mnie nienawidzili. Nie podobał im się mój styl i ogólnie cały wygląd. Codziennie chodziłam w czarnych, mrocznych ubraniach oraz pasujących do nich glany w stylu Goth. Moje kruczoczarne włosy sięgały do ramion i łagodnie opadały na ciał. Moja cera była biało blada i nie posiadała (o dziwo) żadnych skaz, a moje przykuwające uwagę oczy były koloru żółtociemnego. Mój wygląd zawsze oddawał charakter, lecz nie do końca. Tajemnicza, nieprzystępna, zawsze pesymistyczna. Niestety większość (duża większość) uważa po wyglądzie że tak od razu muszę być zimna i dziwna. Szczerze? Chciałabym by ludzie cenili mnie jaką jestem. Nie podobam się? Niech się walą. Ja nie zamierzam się zmieniać.
Ludzie z mojej klasy… A zresztą z całego liceum nie cierpią mnie również za to że w odróżnieniu od nich nie udaję debila i zdobywam dobre oceny. Zresztą nawet gdybym chciała dostać niską ocenę nie potrafiłam… i to nie przez to że ktoś w domu by na mnie się darł bo nawet nie mam prawdziwego domu. Po prostu… jakaś dziwna siła nie pozwala mi robić czegoś co by mnie zmieniło. Nie mogłam nigdy napisać czy powiedzieć złej odpowiedzi na pytanie. Albo po prostu ja jestem dziwna. Umiem mówić biegle w wielu językach których się w ogóle nie uczyłam. Czasem mam nieokreślone przywidzenia i przesłyszenia. Czasem śnią mi się sny, które kiedyś się spełniają. Coś w rodzaju… Wizji. Wiem bzdury. Wizje nie istnieją

___________________________________________________________________
To na tyle.

środa, 4 kwietnia 2012

Shiten ._. Głupi real :(

Nie wiem czy na blogu nie założyć kącika z moimi problemami >.< Dużo się ich nazbiera :( Albo w ogóle z dniami mojego życia ... Ostatnio nie myślę racjonalnie przez "życie miłosne"... Może ktoś pomoże ? :(

      Zakochałam się... pierwszy raz tak poważnie. Nazywa się on Kuba, jest z 5B (klasy której niezbyt lubię). Na samą jego myśl na mej twarzy pojawia się uśmiech. Gdy popełnię przy nim błąd wypominam to bardzo długo, lecz dla mnie ciągnie się to jak tysiąclecia. Nasuwają mi się wtedy różnorakie myśli "Nie... On mnie już nigdy nie pokocha... Nikt mnie nie pokocha...", "Czemu ja go tak kocham!? Czemu muszę tak cierpieć!?, "Nigdy sobie tego nie wybaczę... Chcę to zakończyć... Ból, cierpienie... ale jak mam tego dokonać bojąc się bólu?". Myślę o nim więcej niż ludzki mózg mógłby zliczyć. Kiedyś nawet miałam o nim sen. Ja wiem że to miłość. Jestem młoda... Ale on jest dla mnie... wspaniały. Ale czy ktoś pokocha takiego kogoś jak ja? Na pewno nie... Brzydka, idiotyczna, niewysportowana... może i mam dobre stopnie, lecz kto w dzisiejszych czasach zwraca na to uwagę? O mej miłości powiedziałam dwóm najlepszym przyjaciółką, Zuzi i Wiktorii.
    Zastanawia mnie czy on może jest mną zainteresowany? To pytanie mnie dręczy... Nigdy żadne pytanie nie było dla mnie takie uciążliwe. Często mi dokucza... Ale nie w taki sposób złośliwy, tylko raczej żartobliwy. Tak jakby chce mnie rozśmieszyć, a przy tym zarzucał swój słodki uśmiech. Był według mnie naprawdę ładny. Nosił okulary, ale nie robiło to żadnej różnicy. Miał krótkie, ciemne blond włosy i zwykle zakładał dresy bądź jeansy.
   Moje koleżanki chcą bym mu powiedziała iż go kocham. Nie pomyślałam o tym że może mnie wyśmiać. Ktoś taki jak ja, jego? Nie... To niemożliwe... byłoby to żałosne. Ale co jak one miały racje? Moja głowa powoli pęka od nadmiaru myśli na ten temat. Niestety... jestem w 90% pewna że zaprzepaściłam swe szanse...
Poniedziałek 2 kwietnia.
   Nagle wybił dzwonek, który miał nam oznajmić zejście w dół do przebieralni na WF. Zeszłam powoli po schodach w dół i powoli się przebrałam.W oka mgnieniu byliśmy już na sali gimnastycznej. Ta... Znów WF z chłopakami. Pewnie będą dwa ognie znając życie. Pani wyciągnęła jaskrawo żółtą piłkę do siatkówki. Dobra... Jula pamiętaj nią gramy również w zbijaka. 
-Gramy w siatkówkę! 
_______________________________________________________________________
Dobra... wiem złe opowiadanie... Ale później dokończę... zbyt wielki dołek :( Chodzi o to że wszystko przy nim chrzanie na siatkówce ;( Chcę mu zaimponować ale jak zwykle nic mi nie wychodzi :( Zakochał się zapewne w Wiktorii bo to widać ;( Ładna... Wysportowana... Cool... A ja pasztet i brzydal ._. ;( Nigdy nikt się we mnie nie zakocha :( Pa :(

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Moje rysunki.

Więc... W tym poście będę wklejać swoje rysunki. Wiem nie są mistrzowskie. Ale... Chce żebyście ocenili i jakby coś pomogli. UWAGA! Będę wklejać co kilka dni/tydzień.




Na razie tyle ale będę wklejać. Paa xD

niedziela, 1 kwietnia 2012

2 fragment "Kruczy zew"

Oto 2 fragment "Kruczy zew" :
____________________________________________________

Usłyszałam cichy i lekko piskliwy głosik małej dziewczynki. Dopiero teraz zauważyłam że płacze. Podniosłam głowę i spojrzałam na nieznajomą. Miała krótkie, blond loczki i była drobniutka. Miała na sobie letnią kolorową sukienkę i zielone buciki. Wyglądała na zaciekawioną i widać było że chciała pomóc, lecz po co chciała sobie zaprzątać głowę taką osobą jak ja? Nosiłam tylko i wyłącznie czarne ubrania które wraz z moimi czarnymi i prostymi włosami tworzyły mroczną kompozycje. Czasami nawet widzę tajemnicze czarne obrazy chowające się w rogach. Nie boi się mnie i nie wyzywa od dziwolągów?
-Nie martw się. Każdy czasem wstaje lewą nogą. Hej może pobawisz się ze mną?
Zdziwiona wlepiłam w nią wzrok.
-J-ja? Przecież nikt mnie nie lubi i psuję zabawę…
-No coś ty! Każdy lubi się bawić! Główka do góry i choć. Przecież cię nie zjem.
                Spojrzałam na nią myśląc „Ty chyba sobie żartujesz. Ja nie umiem się bawić”, lecz zastanawiałam się czy nie fajnie by było się raz zabawić? Chętnie bym się pobawiła lalkami gdyby miały poszarpane ubrania i tym podobne ale w nic innego.
-Nie wiem… jestem dziwna i smutna, a ty taka kolorowa- westchnęłam- no dobrze. Pobawię się z tobą ale proszę powiedz że to w co się pobawimy nie będzie miało nic wspólnego z różem.
Dziewczynka się energicznie zaśmiała. Widać była bardzo optymistyczna.
-Jej! Fajnie w końcu z kimś mogę się pobawić – błyskawicznie pociągnęła mnie za rękę i prowadziła mnie w nieznane kąty przedszkola.
-a i nie lubię różowego różowy jest fuj…
-Tak samo myślę! – przerwałam jej. Dziewczynka nie lubiąca różowego… Ktoś inny niż ja?
-Aha i mam na imię Sara – podała mi rękę licząc na odwzajemnienie i przerywając moje wkraczanie w zamyślenie.
-Ładnie się nazywasz. Ja nazywam się Angela – odpowiedziałam tym samym gestem.
                Kiedy doszliśmy na miejsce naszej zabawy znajdowaliśmy się w łazience.
-Łazienka? – powiedziałam przypadkowo na głos.
-No… tak. Chciałam no wiesz… zrobić kilka dowcipów i w ogóle. Tamte zabawki są nudne.
Spojrzała na mnie smutna. Lecz czy ona powiedziała dowcipy?
-Dowcipy? Uwielbiam je! Dawaj tu papier i… - ciągnęłam swoją wypowiedź bez zamiaru przerwania swojej instrukcji. Po raz pierwszy poczułam taką radość.
                Minęło kilka godzin naszej „zabawy”. O dziwo Sara się mnie nie wystraszyła mnie, a nawet opowiedziałam jej moją historię i ona zrozumiała. Próbowała mnie wręcz pocieszyć. Lecz ona żyła dość beztrosko i nie była zbytnio inteligentna więc nie bardzo mi pomogła ale i tak było to bardzo miłe. Oczywiście po naszych wybrykach mieliśmy niezłą kare ale było warto. Pierwszy raz się tak czułam. Po raz pierwszy się szczerze uśmiechałam, a nawet śmiałam się. Wreszcie zdobyłam przyjaciółkę. Przyjaciółkę która mogła nawijać godzinami. Niestety nie wiem jak to się dla niej skończy… lecz starałam się o tym nie myśleć. Widać bezskutecznie.
Wtedy jeszcze życie było proste…
_________________________________________________
Byee xd

Kruczy zew

Hej ♠ Chciałabym wstawić 1 fragment książki pt. "Kruczy zew". Zapraszam do czytania i nie zanudźcie sie na śmierć xd
_________________________________________________

                Rok 2000, Hydestreet 11.05
                Siedziałam cicho w kącie, w sali przedszkolnej. Jej ściany były pooblepiane różnymi pracami podopiecznych tak, że prawie nie było ich niebiesko-białego koloru. Wszędzie na podłodze były porozrzucane różnorodne zabawki, które co chwile były zbierane i ponownie lądowały na ziemi. Nasza pani stała i pilnowała nas byśmy nie zrobili sobie krzywdy. W całym pomieszczeniu panował harmider którego nikt by chyba nie uciszył. Oczywiście hałas był spowodowany przez buszujące po Sali dzieci.
Wszystkie bawiły, śmiały i rozrabiały oprócz mnie. Niektóre dzieci siedziały w ławkach i kolorowały swoje rysunki, a inne bawiły się klockami. Jeszcze inni wyobrażali sobie że są wielkimi bohaterami i ratują świat. Wszyscy byli wniebowzięci tylko ja nic nie robiłam. Byłam jak powietrze, ignorowana i niedostrzegalna. Jako jedyna widziałam prawdziwą rzeczywistość. Inni się zabawiali ale czy to ma jakiś sens? Sama zresztą nie wiem… ile mogła wiedzieć pięciolatka? Smutno patrzyłam w podłogę zastanawiając się czy mam się cieszyć że nikt mnie nie lubi czy raczej płakać? Nigdy nie wiedziałam jak to jest się bawić… Zawsze byłam wyrzutkiem, gburem i dziwakiem.
                Kiedy ja odizolowałam się od rzeczywistości przez swoje myśli inne maluchy przebiegały mi co chwila koło nosa. Przed oczami przelatywały mi obrazy niebieskich bluzeczek i różowych sukieneczek których nienawidziłam. Róż jest nieładny. Na chwilę z mojego zamyślenia  wyrwała mnie naprawdę ciekawa kłótnia o laleczkę barbie za którymi również nie przepadałam. Dlatego inne dziewczynki mnie nie lubiły i miałam miano „chłopczycy”. Zresztą co mi po takich koleżankach? W głębi duszy jednak byłam smutnym, porzuconym dzieckiem.
 Nie widziałam mamy i taty od nie pamiętam kiedy, lecz nawet jak ich nie znam zbytnio to tęsknię. Podobno moja mamusia i tatuś pojechali na bardzo długie wakacje. Czemu takie długie? Każdego dnia patrzę przez okno myśląc gdzie oni mogą być i kiedy wrócą... Modlę codziennie prosząc o to by Bóg namówił rodziców do powrotu… Powoli zaczynam myśleć że mnie porzucili, a jakby tak naprawdę było to chyba bym była najsmutniejszym dzieckiem na świecie.
-Czemu płaczesz?
_____________________________________________________________________
To na tyle :) Bay xd

Siemanoo x D

Zrobiłam ten blog by wstawiać różne kiepskie moje prace XD Proszę byście je oceniali :D Więc ja interesuje się rysowaniem i pisaniem powieści. Uważam to za coś wspaniałego co kreuje mą wyobraźnie ;D Oto taki rysunek :
Brzydki wiem xD
Zara umieszcze równie denny fragment książki xd
Pa xd